Spis treści
Pierwsza strona internetowa nie miała ani jednego obrazka, koloru czy przycisku. Miała za to coś, czego wiele dzisiejszych stron nadal nie ma: jasno napisane, po co istnieje. Trzydzieści pięć lat później mamy animacje, wideo w tle i sztuczną inteligencję generującą treści — a najważniejsze pytanie pozostało to samo. Poniżej historia sieci widziana oczami osób, które ją budują.
1989–1991: propozycja, której nikt nie zrozumiał
W marcu 1989 roku Tim Berners-Lee, pracujący w CERN-ie pod Genewą, złożył przełożonemu propozycję systemu zarządzania informacją opartego na hipertekście. Na dokumencie widniała odręczna adnotacja: „nieprecyzyjne, ale interesujące”.
Z tej „nieprecyzyjnej” propozycji powstały trzy rzeczy, na których do dziś stoi cała sieć:
- HTML — język opisu struktury dokumentu,
- HTTP — protokół przesyłania go między komputerami,
- URL — sposób jednoznacznego wskazania zasobu.
Pierwsza strona internetowa ruszyła w 1991 roku pod adresem info.cern.ch i wyjaśniała, czym jest World Wide Web i jak samemu stworzyć stronę. Sam CERN przywrócił później jej wczesną wersję pod pierwotnym adresem — można ją obejrzeć do dziś, i warto to zrobić: kilkanaście linijek tekstu i lista odnośników. Zero grafiki.
Kluczowa decyzja przyszła w 1993 roku: CERN udostępnił technologię WWW bez opłat licencyjnych. Gdyby wtedy postanowiono na niej zarabiać, sieć wyglądałaby dziś zupełnie inaczej — albo nie istniała w tej formie.
Polska podłączyła się do internetu na początku lat 90. Krajowa domena .pl została zarejestrowana w 1990 roku, a pierwsze polskie serwisy zaczęły powstawać w połowie dekady, głównie przy uczelniach.
1993–1996: sieć staje się graficzna
Przełomem był Mosaic (1993) — pierwsza szeroko dostępna przeglądarka wyświetlająca obrazki w treści strony, a nie w osobnym oknie. Brzmi trywialnie, ale to ta zmiana zamieniła akademicki system dokumentów w medium dla wszystkich.
Potem wszystko przyspieszyło:
- 1994 — Netscape Navigator, powstaje W3C
- 1995 — JavaScript (napisany w kilkanaście dni), Internet Explorer, PHP
- 1996 — pierwsza specyfikacja CSS, pojawia się Flash
Strony z tego okresu mają charakterystyczny wygląd: kafelkowe tła, animowane gify, licznik odwiedzin na dole i napis „najlepiej oglądać w rozdzielczości 800×600″. To nie był brak gustu — to był brak narzędzi. HTML powstał do opisu struktury dokumentu, nie do projektowania układów.
1996–2005: era tabelek, Flasha i wojen przeglądarek
Skoro nie było czym budować układów, użyto tego, co było: tabel. Cała strona jako tabela, w niej kolejne tabele, a odstępy robione przezroczystymi obrazkami o wymuszonej szerokości. Działało — i przez niemal dekadę było standardem.
Równolegle rósł Flash. Dawał to, czego HTML nie potrafił: pełną kontrolę nad układem, animacje, dźwięk, czcionki. Całe strony powstawały jako jeden plik Flash — piękne, płynne i całkowicie niewidoczne dla wyszukiwarek, nieczytelne dla czytników ekranu i niedostępne z poziomu klawiatury.
Do tego wojny przeglądarek: ten sam kod wyglądał inaczej w każdej z nich, więc pisano osobne wersje stron.
Trzy lekcje z tamtej epoki, wciąż aktualne: 1. Technologia, która ignoruje dostępność, prędzej czy później zniknie. 2. To, co wygląda najlepiej w prezentacji, nie zawsze działa najlepiej u użytkownika. 3. Zamknięty format zawsze jest ryzykiem.
W 2000 roku pękła bańka dot-comów, a w 2003 pojawił się WordPress — początkowo narzędzie do blogowania. Dziś stoi na nim znacząca część wszystkich stron w sieci; jak do tego doszło, opisujemy w tekście co to jest WordPress.
2005–2010: Web 2.0 i koniec Flasha
Sieć przestała być czytana, a zaczęła być współtworzona: serwisy społecznościowe, komentarze, treści od użytkowników. Technicznie umożliwiło to podejście pozwalające doładowywać dane bez przeładowania całej strony — dzięki niemu interfejsy w przeglądarce zaczęły przypominać aplikacje.
Wtedy też CSS wyparł tabele z układów, a projektowanie zaczęło oddzielać się od kodu strony.
Dwa wydarzenia przesądziły o kierunku:
- 2007 — iPhone. Nagle sieć trafiła do kieszeni, a strony projektowane na 1024 px przestały mieć sens.
- 2010 — publiczna krytyka Flasha przez Apple i decyzja o braku jego obsługi na urządzeniach mobilnych. Flash formalnie dotrwał do końca 2020 roku, ale skończył się właśnie wtedy.
2010–2020: mobile, responsywność i wydajność
W 2010 roku Ethan Marcotte opisał podejście nazwane responsive web design — jedna strona dostosowująca się do dowolnej szerokości ekranu, zamiast osobnej wersji mobilnej. To fundament, na którym pracujemy do dziś; zasady rozwinęliśmy w poradniku mobile-first.
W 2015 roku Google zaczęło wyraźnie premiować strony przystosowane do urządzeń mobilnych w wynikach wyszukiwania na telefonach. Dla wielu firm był to moment, w którym responsywność przestała być kwestią estetyki, a stała się kwestią widoczności.
Pod koniec dekady punkt ciężkości przesunął się z „czy działa na telefonie” na jak szybko działa. Strona ładowana cztery sekundy traci użytkownika, zanim cokolwiek zobaczy.
2020–2026: wydajność, dostępność, AI
Trzy zmiany definiują obecną dekadę:
Wydajność jako mierzalny standard. Core Web Vitals zamieniły ogólne „strona powinna być szybka” w konkretne progi: LCP do 2,5 s, INP do 200 ms, CLS do 0,1. Po raz pierwszy jakość techniczna dostała wspólną, mierzalną definicję — szczegóły w tekście o Core Web Vitals.
Dostępność jako obowiązek. Od czerwca 2025 europejski akt o dostępności objął m.in. handel elektroniczny i usługi finansowe. Dostępność cyfrowa przestała być kwestią dobrej woli — piszemy o tym przy europejskim akcie o dostępności.
Sztuczna inteligencja po obu stronach. Generuje treści, kod i grafiki, a jednocześnie zmienia sposób, w jaki użytkownicy szukają informacji — odpowiedź coraz częściej pojawia się nad wynikami, bez kliknięcia w stronę. To zmienia rachunek za treści: wygrywa nie ten, kto opublikuje więcej, tylko ten, komu AI i wyszukiwarki mają powód zaufać.
Co się przez 35 lat nie zmieniło
Przy całym postępie technicznym trzy rzeczy wyglądają dziś dokładnie tak samo jak w 1991 roku:
- HTML, HTTP i URL nadal są fundamentem. Kod pierwszej strony otworzy się w dzisiejszej przeglądarce bez jednej poprawki. Niewiele technologii może to o sobie powiedzieć.
- Treść wciąż jest ważniejsza od formy. Pierwsza strona nie miała ani jednego elementu graficznego i spełniła swoje zadanie — bo mówiła jasno, po co istnieje.
- Otwartość wygrywa z zamknięciem. Zamknięte formaty i platformy pojawiały się regularnie i regularnie znikały. Otwarte standardy zostały.
To trzecia lekcja jest najbardziej praktyczna dla firmy zamawiającej dziś stronę: buduj na standardach, do których będzie miał dostęp każdy kolejny wykonawca. Autorski CMS bez dokumentacji to Flash roku 2026.
Jak zobaczyć dawne strony na własne oczy
Pierwotna strona z CERN-u jest dostępna pod swoim historycznym adresem. Dawne wersje niemal każdej innej witryny znajdziesz w archiwach internetu — jak z nich korzystać, opisujemy w tekście o archiwum stron internetowych. To zajęcie wciągające i, dla właściciela firmy, zaskakująco pouczające: własna strona sprzed dziesięciu lat pokazuje, jak bardzo zmieniły się oczekiwania klientów.
Jeśli po takiej podróży w czasie okaże się, że Twoja strona została w poprzedniej epoce — porozmawiajmy o tym, co da się z nią zrobić.
FAQ — historia stron internetowych
Jak wyglądała pierwsza strona internetowa? To był czysty tekst z listą odnośników, bez grafiki, kolorów i formatowania — dokument wyjaśniający, czym jest World Wide Web. CERN udostępnił jej wczesną wersję pod pierwotnym adresem, więc można ją zobaczyć w oryginalnej postaci.
Kto wymyślił strony internetowe? Tim Berners-Lee, brytyjski informatyk pracujący w CERN-ie. Zaproponował system w 1989 roku, a w 1991 uruchomił pierwszą działającą stronę. Warto rozróżnić: internet jako sieć komputerów powstał wcześniej — WWW to usługa działająca w jego ramach.
Kiedy powstała pierwsza polska strona internetowa? Polska domena krajowa .pl została zarejestrowana w 1990 roku, a pierwsze polskie serwisy powstawały w pierwszej połowie lat 90., głównie w środowisku akademickim. Ustalenie, która dokładnie była pierwsza, bywa przedmiotem sporów.
Dlaczego dawne strony wyglądały tak brzydko? Bo narzędzia na to nie pozwalały. HTML nie był projektowany do budowania układów, CSS pojawił się dopiero w 1996 i długo był niekonsekwentnie obsługiwany, a monitory miały niskie rozdzielczości. Ograniczenia techniczne, nie brak gustu.
Co będzie następne? Trudno o pewne prognozy, ale kierunek wydaje się jasny: więcej treści generowanej i podsumowywanej automatycznie, silniejszy nacisk na wydajność i dostępność oraz rosnąca wartość tego, czego nie da się wygenerować — realnego doświadczenia, własnych danych i wiarygodności.
Autor: Adrian Kamiński — Websky Studio, Poznań. Budujemy na otwartych standardach — żeby za dziesięć lat ktoś inny mógł przy tym pracować.
Twoja opinia
Czy ten artykuł był pomocny?
Jedno kliknięcie — pomaga mi wybierać kolejne tematy.

